Jakiś czas temu odwiedził mnie Seneszal i jego drużyna. Znów przyszło mu się zmierzyć z drużyną Dyniaków, a i tym razem walka była zacięta. Jako, że było to przed turniejem to postanowiliśmy ponownie zagrać na 750 SD. Na początku zapowiadało się bardzo spokojnie - moje makiety choć małe to nadawały się na stół idealnie i trudno było przewidzieć wokół której przeszkody zgromadzą się nasze siły. Dlatego w okolice środka stołu trafiły moje znaczniki - drzewo i menhir.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą battle raport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą battle raport. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 lipca 2014
środa, 18 czerwca 2014
Granie w Paradoxie 12.06.14
| Początek bitwy nie zapowiadał nadciągających krwawych walk. |
Umówiliśmy się na grę w klimatycznym Paradox Cafe. Szybkie losowanie terenu i Marcin wybrał nawiedzony cmentarz do gry. Jego zła drużyna nie mogła trafić lepiej. Po rozstawieniu sprawdziliśmy jakie zadania zdobyli nasi Hersztowie - mi trafiło się Umówione spotkanie, Westalka i Odbicie. Marcin natomiast trafił na Pupila, fantasmagorie i jak się później okazało, strzelecki trening. Dzięki Fantasmagoriom straciłem Odbicie, które przyznam szczerze i tak mi nie pasowało.
Już w pierwszym Cyklu na stół wyszedł z zasadzki mój Sasquatch. Mając do wyboru wiele róznych miejsc zdecydowałem się spróbować zablokować przeciwnikowi jego najmocniejszego wojownika - Mrocznego Fauna. Moja drużyna została tak zbudowana, żeby ułatwić mi zdobywanie inicjatywy i tak też się stało. Dzięki temu Sasquatch bez przeszkód wykonał swoją szarżę. Jednak Seneszal rozsądnie wyekwipował całą swoją drużynę w pancerze i atak Sasquatcha nie zrobił na faunie większego wrażenia.
| Mag i Herszt przeciwnika z obstawą. |
Miałem nadzieję, że bestia pokaże swoją siłę i zmiecie przeciwnika z powierzchni, ale tak się nie stało i znalazłem się w niekomfortowej sytuacji - mój model znajdował się samotnie w pobliżu całej drużyny wroga! Na ratunek Sasquatchowi ruszyła cała moja drużyna. Seneszal nie zamierzał ułatwiać mi zadania i puścił swojego herszta rusznikarza prawą stroną stołu, skutecznie ostrzeliwując moje modele - skald prawie nie zginął od celnie wymierzonego strzału z muszkietu. Całe szczęście pod ręką miałem magię światła i kości błogosławieństwa. Natomiast bestia dzielnie znosiła ataki przeciwnika, spisując się świetnie w obronie i słabo w ataku.
| Otoczony Sasquatch czeka na ratunek! |
| Reszta drużyny biegnie na ratunek! |
| I biegnie... |
| I dobiega! |
Dzięki wysokiej Mobilności niziołków akcja ratunkowa przebiegła szybko - w dwa cykle moi bohaterowie zdążyli dobiec i zaszarżować przeciwników. W tym czasie Herszt Seneszala wziął na celownik mojego maga. Nieduże obrażenia, które chciałem już zignorować, wystarczyły aby przeciwnik wykonał swoje zadanie! Trening strzelecki dał Marcinowi pierwszy w bitwie Punkt Triumfu.
Jednakże w pozostałej części stołu nie było już tak różowo. Mroczny faun, zmiękczony trochę przez Sasquatcha, poddał się umiejętnościom paladyna. Większy opór stawiały zombie i gobliny (strzelec i hiena cmentarna). Jedno z nich nawet sprowadziło mi kupca do zerowej witalności! Ale od czego są kości dobrego charakteru - bohater przeżył.
| Mroczny faun w końcu padł! |
| Wrogi mag nękany przez Cherubina miał się czego obawiać. |
W tym momencie gry kości zaczęły mi sprzyjać. Przerzuty z kości błogosławieństwa dawały wyniki 5+, a w ataku standardowym udało mi się trzykrotnie wyprowadzić Perfekcyjny cios. Rozdawane dzięki dobrym rzutom obrażenia ustawiły wynik potyczki. Wybicie modeli przeciwnika oznaczało moje zwycięstwo.
Warto tu zaznaczyć, że Marcin nie zagrał źle, a wręcz przeciwnie - zagrał dobrze i gdyby nie moje szczęście w kościach pod koniec gry to wynik mógłby być zupełnie inny. Jedynym poważniejszym błędem mojego przeciwnika było oddzielenie od reszty drużyny Herszta, który co prawda zdobył Punkt Triumfu, ale pod koniec potyczki drużynie brakowało jego rozkazów. Patrzę w przyszłość optymistycznie i jak Marcin się ogra w Umbrę to pewnie zostanie wymagającym przeciwnikiem :)
Tymczasem zapraszam na kolejne spotkanie z Umbrą - tym razem do Paradox Cafe zaprasza Iga. Spotkanie odbędzie się 23 czerwca, w godzinach popołudniowo-wieczornych. O więcej szczegółów pytajcie się na forum gry lub fejsbukowych grupach Umbra Turris.
wtorek, 10 czerwca 2014
Turniej w Lublinie 07.06.14
W zeszłą sobotę (07.06) miałem przyjemność wziąć udział w turnieju Umbra Turris zorganizowanym przez Marcina w lubelskim Wargamerze. W związku z odbywającym się w tym czasie biegiem Solidarności i słabą komunikacją z żoną ba turniej przybyłem z 40 minutowym opóźnieniem. W rozmowie telefonicznej Marcin poinformował mnie, że będę 9 lub 10 graczem. Na miejscu okazało się, że byłbym 9, ale Marcin odstąpił mi swoje miejsce, zrezygnował ze swojej roli gracza i oddał się sędziowaniu. I bardzo, bardzo mu za to dziękuję. Ośmioro graczy na turnieju to lubelski standard i zastanawiam się co zrobić żeby Warszawa też tak miała. A z tego co mówił Marcin to kolejnych 5 graczy nie pojawiło się z różnych przyczyn losowych. Jak tak dalej pójdzie to turniej na Falkonie ma szansę sprowadzić całą rzeszę ludzi!
wtorek, 12 listopada 2013
Pierwsza pofalkonowa relacja z turnieju
Dziękuję wszystkim za przybycie na truniej Umbra Turris! To dzięki Wam udało się stworzyć tak emocjonującą i przyjemną atmosferę. Gratuluję zwycięzcom i liczę na to że następnym razem będę mógł z Wami zagrać :) Przejdźmy teraz do bardziej oficjalnej części - w trakcie turnieju rozegranych zostało 15 potyczek, a przebieg każdej z nich był bardzo ciekawy (przynajmniej dla mnie jako dla sędziego). Potyczki często kończyły się wynikami 2-1, a żaden z graczy nie skończył turnieju bez dorobku punktowego, co świadczy o tym, że walki były bardzo zacięte. Dziesięciu graczy to świetny wynik (Infinity też ponoć miało taki wynik), do tego na turniej przybył także gracz spoza Lublina, jestem więc pełen nadziei co do sceny turniejowej UT w Lublinie :) Cieszy mnie to, że mam dla kogo organizować te turnieje!
Niestety podczas liczenia wyników trochę się przejechałem w dodawaniu ( a może raczej źle spojrzałem) i podałem na koniec turnieju trochę zmienione wyniki. Jednakże pierwsza trójka się nie zmieniła, więc spalcie mnie jak papierową tęczę albo pozwólcie żyć i lepiej policzyć następnym razem. :) Trochę wyników i skrótowych opisów:
1. bitwa:
Hubby - Decktone 0-0 (278-417)
W tej potyczce sprawdzane było kto więcej przetrzyma - tigerianie czy krasnoludy. Jak się okazało i jedno i drugie lekko nie miało i panowie nie zdążyli powybijać swoich wrogów przed końcem czasu, ale obaj byli o krok od zwycięstwa.
Krakenzomg - MarcinMarcin 0-2 (128-230)
Przemek myślami był już chyba na prelekcji Grzędowicza, a Marcin skrzętnie to wykorzystał (albo po prostu dobrze to rozegrał). Udało mu się najpierw wykonać Dawne porachunki, a następnie wykorzystał wszystko co miał (a miał nie tak dużo - wygrany rzut na inicjatywę i nie związanego w walce goblina) do tego żeby usiec Pupila i zgarnąć drugi Punkt Triumfu.
Mariusz - Liskowic 2-1 (564-409)
Kuba nie zważał na zatrważajacą liczbę goblinów Mariusza i dzielnie wypleniał tę zieloną zarazę. A Mariusz nie zaliczył chyba(!) startu do najlepszych - trochę niefartownych rzutów. Jednak horda goblinów to nie przelewki i Mariusz skutecznie potrafił ich wykorzystać pokonując połowę drużyny Liskowica i zmuszając ich do ucieczki.
Prytoliusz - qGard 2-0 (116-0)
qGard chciał swoją drużynę wysłać do starcia z bohaterami Irka. Jednak Irek i jego Łowczyni czarownic mieli inne plany. Stojąc na monolicie przy fallicznej Wielkiej Zdobyczy, Łowczyni musiała dostać bardzo pozytywnego kopa bo jednym strzałem (zatrutym!) wyłączyła z gry wrogiego maga. Do walki nie udało się niestety dobiec.
Glaree - Mateusz 2-0 (561-75)
Glaree i jego zakompleksiony Czarny Rycerz narobili sporo zamieszania. Mateusz próbował przeciwstawić się tej mrokińskiej nawałnicy, ale jak się okazało złe słowo boli bardziej niż kije, a dobitnie przekonał się o tym jego Herszt. Co prawda zwycięstwo Michała odbyło się po dobiegnięciu do strefy rozstawienia Mateusza, ale i tak szala potyczki przeważona została w zwarciu.
2. bitwa:
Mariusz - Glaree 2-1 (485-305)
Zbyt szybko skończył się ten pojedynek, żebym mógł o nim coś więcej napisać. Albo po prostu Michał nie chiał żebym się dowiedział jak to się stało, że przegrał. Jedno jest pewne - na nic zdało mu się chowanie mrokinów i ich falkonetu za węgłem, armatka goblinów wygrała. Czekam na relację chłopaków, bo sam jestem ciekaw przebiegu tejże potyczki.
Prytoliusz - MarcinMarcin 0-2 (0-109)
Marcin jak zwykle nie przepuszcza przeciwnikom, a jego sojusz orkowo-faunowo-gobliński sieje grozę w sercach przeciwników. Tym razem udało mu się sprytnie wymanewrować Irka i zgarnął zarówno Wielką Zdobycz, jak i Westalkę. Ciekawe jednak czy Irkowi udałoby się przezwyciężyć siły Marcina w dłuższej walce?
Liskowic - Decktone 1-2 (126-528)
Jakby nie patrzeć po tej walce zwycięsko wyjść musiał Kuba. Tym razem to Dectone był tym szczęśliwcem. O ile w tej poprzedniej potyczce o zwycięstwie zadecydowały zadania, tak tutaj chłopaki zadowolili się kalasyczna wyżynką. Twardsza okazała się drużyna Decktona i zmusiła drużyną Liskowica do panicznej ucieczki.
qGard - Mateusz 2-1 (162-97)
Znów nie wiele wiem o potyczce, jednak patrząc na wynik i zdjęcia z potyczki, obstawiam niezłe kombinowanie z zadaniami :)
Hubby - Krakenzomg 0-2 (0-335)
Tutaj zagrało szczęście Przemka do zadań. Wielka Zdobycz i Polowanie na wiedźmy przy strzelająco-skautującej drużynie to marzenie :)
3. bitwa:
Hubby - Mateusz 2-1 (162-0)
Niefortunne zejście Herszta spowodowało, że drużyna Mateusza (będąc na dobrej drodze do zwycięstwa) musiała uciekać z pola walki!
Decktone - Glaree 0-2 (0-227)
Czarny Rycerz i wataha złych 'niziołków' nie zamierzała dawać Kubie ani cienia szansy. Kiedy jedna część drużyny wykończyła Dawne porachunki, to w drugiej części znalazł się jeden śmiałek z linią, który nie bacząc na nic wspiął się na skały i przejął wielką Zdobycz.
Krakenzomg - qGard 2-1 (555-429)
MarcinMarcin - Mariusz 1-2 (0-586)
Liskowic - Irek 2-0 (202 - 63)
Jak widać w moim skrócie z potyczek widać sporo białych plam także zachęcam Was do własnych relacji :)
Końcowe wyniki:
Imię /PT /zab /str /bilans
1 Mariusz /6 /1635 /714 /921
2 Glaree /5 /1093 /560 /533
3 Marcin /5 /339 /714 /-375
4 Krakenzomg /4 /1018 /659 /359
5 Liskowic /4 /737 /1155 /-418
6 qGard /3 /591 /768 /-177
7 Decktone /2 /945 /631 /314
8 Prytoliusz /2 /179 /311 /-132
9 Hubby /2 /440 /752 /-312
10 Mateusz /2 /172 /885 /-713
(Bracia M. potracili na turnieju tyle samo punktów - przypadek? Czy może faunogobliński spisek? ;) )
Gratuluję zwycięzcom! Pozostałe zdjęcia będzie można zobaczyć już wkrótce.
| Marcin przygotowuje się do rozpoczęcia turniejowego grania. |
Niestety podczas liczenia wyników trochę się przejechałem w dodawaniu ( a może raczej źle spojrzałem) i podałem na koniec turnieju trochę zmienione wyniki. Jednakże pierwsza trójka się nie zmieniła, więc spalcie mnie jak papierową tęczę albo pozwólcie żyć i lepiej policzyć następnym razem. :) Trochę wyników i skrótowych opisów:
| Mariusz i Liskowic zaczynają swoją potyczkę. |
1. bitwa:
Hubby - Decktone 0-0 (278-417)
W tej potyczce sprawdzane było kto więcej przetrzyma - tigerianie czy krasnoludy. Jak się okazało i jedno i drugie lekko nie miało i panowie nie zdążyli powybijać swoich wrogów przed końcem czasu, ale obaj byli o krok od zwycięstwa.
Krakenzomg - MarcinMarcin 0-2 (128-230)
Przemek myślami był już chyba na prelekcji Grzędowicza, a Marcin skrzętnie to wykorzystał (albo po prostu dobrze to rozegrał). Udało mu się najpierw wykonać Dawne porachunki, a następnie wykorzystał wszystko co miał (a miał nie tak dużo - wygrany rzut na inicjatywę i nie związanego w walce goblina) do tego żeby usiec Pupila i zgarnąć drugi Punkt Triumfu.
Mariusz - Liskowic 2-1 (564-409)
Kuba nie zważał na zatrważajacą liczbę goblinów Mariusza i dzielnie wypleniał tę zieloną zarazę. A Mariusz nie zaliczył chyba(!) startu do najlepszych - trochę niefartownych rzutów. Jednak horda goblinów to nie przelewki i Mariusz skutecznie potrafił ich wykorzystać pokonując połowę drużyny Liskowica i zmuszając ich do ucieczki.
Prytoliusz - qGard 2-0 (116-0)
qGard chciał swoją drużynę wysłać do starcia z bohaterami Irka. Jednak Irek i jego Łowczyni czarownic mieli inne plany. Stojąc na monolicie przy fallicznej Wielkiej Zdobyczy, Łowczyni musiała dostać bardzo pozytywnego kopa bo jednym strzałem (zatrutym!) wyłączyła z gry wrogiego maga. Do walki nie udało się niestety dobiec.
Glaree - Mateusz 2-0 (561-75)
Glaree i jego zakompleksiony Czarny Rycerz narobili sporo zamieszania. Mateusz próbował przeciwstawić się tej mrokińskiej nawałnicy, ale jak się okazało złe słowo boli bardziej niż kije, a dobitnie przekonał się o tym jego Herszt. Co prawda zwycięstwo Michała odbyło się po dobiegnięciu do strefy rozstawienia Mateusza, ale i tak szala potyczki przeważona została w zwarciu.
| Pełne ujęcie na uczestników zaczynających swoje drugie bitwy. |
2. bitwa:
Mariusz - Glaree 2-1 (485-305)
Zbyt szybko skończył się ten pojedynek, żebym mógł o nim coś więcej napisać. Albo po prostu Michał nie chiał żebym się dowiedział jak to się stało, że przegrał. Jedno jest pewne - na nic zdało mu się chowanie mrokinów i ich falkonetu za węgłem, armatka goblinów wygrała. Czekam na relację chłopaków, bo sam jestem ciekaw przebiegu tejże potyczki.
Prytoliusz - MarcinMarcin 0-2 (0-109)
Marcin jak zwykle nie przepuszcza przeciwnikom, a jego sojusz orkowo-faunowo-gobliński sieje grozę w sercach przeciwników. Tym razem udało mu się sprytnie wymanewrować Irka i zgarnął zarówno Wielką Zdobycz, jak i Westalkę. Ciekawe jednak czy Irkowi udałoby się przezwyciężyć siły Marcina w dłuższej walce?
Liskowic - Decktone 1-2 (126-528)
Jakby nie patrzeć po tej walce zwycięsko wyjść musiał Kuba. Tym razem to Dectone był tym szczęśliwcem. O ile w tej poprzedniej potyczce o zwycięstwie zadecydowały zadania, tak tutaj chłopaki zadowolili się kalasyczna wyżynką. Twardsza okazała się drużyna Decktona i zmusiła drużyną Liskowica do panicznej ucieczki.
qGard - Mateusz 2-1 (162-97)
Znów nie wiele wiem o potyczce, jednak patrząc na wynik i zdjęcia z potyczki, obstawiam niezłe kombinowanie z zadaniami :)
Hubby - Krakenzomg 0-2 (0-335)
Tutaj zagrało szczęście Przemka do zadań. Wielka Zdobycz i Polowanie na wiedźmy przy strzelająco-skautującej drużynie to marzenie :)
| Szczęście graczy to podstawa turnieju! :P |
3. bitwa:
Hubby - Mateusz 2-1 (162-0)
Niefortunne zejście Herszta spowodowało, że drużyna Mateusza (będąc na dobrej drodze do zwycięstwa) musiała uciekać z pola walki!
Decktone - Glaree 0-2 (0-227)
Czarny Rycerz i wataha złych 'niziołków' nie zamierzała dawać Kubie ani cienia szansy. Kiedy jedna część drużyny wykończyła Dawne porachunki, to w drugiej części znalazł się jeden śmiałek z linią, który nie bacząc na nic wspiął się na skały i przejął wielką Zdobycz.
Krakenzomg - qGard 2-1 (555-429)
MarcinMarcin - Mariusz 1-2 (0-586)
Liskowic - Irek 2-0 (202 - 63)
Jak widać w moim skrócie z potyczek widać sporo białych plam także zachęcam Was do własnych relacji :)
Końcowe wyniki:
Imię /PT /zab /str /bilans
1 Mariusz /6 /1635 /714 /921
2 Glaree /5 /1093 /560 /533
3 Marcin /5 /339 /714 /-375
4 Krakenzomg /4 /1018 /659 /359
5 Liskowic /4 /737 /1155 /-418
6 qGard /3 /591 /768 /-177
7 Decktone /2 /945 /631 /314
8 Prytoliusz /2 /179 /311 /-132
9 Hubby /2 /440 /752 /-312
10 Mateusz /2 /172 /885 /-713
(Bracia M. potracili na turnieju tyle samo punktów - przypadek? Czy może faunogobliński spisek? ;) )
Gratuluję zwycięzcom! Pozostałe zdjęcia będzie można zobaczyć już wkrótce.
niedziela, 13 października 2013
Relacja z turnieju: Warszawa 13.10.13
1. Kudłaty 6PT +1284 (1412-128)
2. Iga 4PT +557 (637-80)
3. Hans 2PT -900 (484-1384)
4. Pierzasty 0PT -844(90-934)
1. bitwa:
Iga - Pierzasty 2-0 (48-0)
Kudłaty - Hans 2-0 (833-97)
Moja pierwsza bitwa turnieju okazała się być wielką porażką. Drużyna Kudłatego robiła ze mną co chciała. Ja to zrzucę na karb nieudanych rzutów i kilku przeoczeń (szkiełka! przedmioty! czemu o tym zapominam?!), ale przede wszystkim Kudłaty zagrał lepiej ode mnie. Podczas gry w głowie zaczęła mi świtać myśl o tym, że brakuje moim bohaterom mocy przebicia. Największą niespodzianką była tragiczna skuteczność Łowcy czarownic, który mimo dużych bonusów (z racji docelowania) nie był w stanie wykorzystać swojej mocy. A kiedy udało mu się coś w końcu zdziałać to wszystko stało się dzięki szczęśliwym rzutom i wyprowadzeniu krytyka. Nie zachwycili też Vorakowie, ale oni mieli działać tylko dzięki wsparciu maga, który także dawał popis nieskuteczności.
Na drugim stole toczył się bardziej wyrównany pojedynek, który zakończył się niespodziewanym zwrotem akcji. Łowca głów Igi ściął głowę najtańszego bohatera Pierzastego - krótkina Łapserdaka. Jego drużyna nie zdała testu paniki i po stracie tego jakże ważnego bohatera uciekła z pola walki.
Zszokowany stylem jaki zaprezentowali moi bohaterowie zapomniałem zrobić zdjęć podczas tej części turnieju. Jedno tylko zdjęcie zostało zrobione, żebym pamiętał o tej sromotnej porażce :)
Zszokowany stylem jaki zaprezentowali moi bohaterowie zapomniałem zrobić zdjęć podczas tej części turnieju. Jedno tylko zdjęcie zostało zrobione, żebym pamiętał o tej sromotnej porażce :)
2. bitwa:
Pierzasty - Hans 0-2 (90-307)
Kudłaty - Iga 2-0 (0-128)
Znów męczyłem się z brakiem skuteczności moich bohaterów. Aczkolwiek tym razem udało mi się zaskoczyć przeciwnika i jego Herszt oraz Mag zostali zaszarżowani. Do Maga dopadł Korsarz i prawie usiekł swojego przeciwnika. A do wrogiego Herszta udało się dojść mojemu Strażnikowi kniei. Ten dzielny niziołek bardzo długo zatrzymał wroga w walce, nie dając się nawet Tigeriańskiemu barbarzyńcy, który po chwili dołączył do tej walki. Najdzielniej jednak spisały się Orły bojowe, które mocno podziobały wrogiego Herszta. Łowca czarownic dalej pokazywał swoją niekompetencję, a w jego ślady udał się Wielki łowczy. Po szybkich i zaskakujących szarżach moje obawy z pierwszej gry potwierdziły się i nie byłem w stanie wykończyć zaszarżowanego przeciwnika. Pierzasty był bardzo blisko wygranej, gdyż jego Zwiadowca prawie dopadł do Skarbu. Dlatego postawiłem wszystko na jedną kartę - na ręku miałem Kartę Przygód "Polowanie na wiedźmy" i "Poltergeist". Wystawiłem się swoim Hersztem na kontry przeciwnika tylko po to żeby spróbować trafić Kulą ognia wrogiego Maga. Ten trik się udał i jedyną szansą Pierzastego na remis było wyrwanie się z walki. Jednak tragiczne rzuty przeciwnika spowodowały, że mu się to nie udało i bardzo szczęśliwie udało mi się wygrać.
Z tego co wiem na stole obok znów stało się coś ciekawego. Tym razem jednak na przekór drużynie Igi. Udało się jej pokonać Herszta drużyny Kudłatego, lecz ten jednak utrzymał swoich bohaterów na stole i wykonał zadanie dające mu zwycięstwo.
3. bitwa:
Iga - Hans 2-0 (461-80)
Pierzasty - Kudłaty 0-2 (0-579)
Tym razem to Iga nie zamierzała ułatwiać mi życia. Od początku gry nękała mnie swoim Skrytobójcą (jak ja go nie lubię! :P), a moi wspaniali strzelcy jak na złość strzelali ślepakami. Bardzo szybko doszło też do walki, jednak Iga wygrała liderkę w kluczowym momencie mojego (kiepskiego) planu i bardzo szybko musiałem przestać walczyć o zwycięstwo, a zacząć ratować sytuację. Niestety zabrakło mi kilka razy tego jednego oczka do tego żeby mieć szansę na coś więcej. Dlatego Iga szybko wyciągnęła mi połowę bohaterów i o ile po zejściu Herszta udało mi się jeszcze pozostać na stole, to chwilę później musiałem szybko stamtąd uciekać. Iga bardzo się ucieszyła ze swojej pierwszej od dłuższego czasu wygranej w naszych grach, a ja zyskałem całą masę rzeczy do przemyślenia na kolejne potyczki :) Oczywiście to co działo się na drugim stole umknęło mojej uwadze...
Chwilę później nastąpiło rozdanie nagród zasponsorowanych przez Spellcrowa. Oprócz nagród na podium, nagrodę otrzymał także Pierzasty dla którego był to pierwszy turniej Umbry. A na koniec pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że wkrótce dojdziemy do frekwencji lubelskich turniejów UT, gdzie szóstka graczy to słaby wynik...
P.S. Jeśli ktoś może mi podpowiedzieć jak rozruszać graczy, tak żeby przychodzili na turniej to z wielką chęcią posłucham :)
P.S. Jeśli ktoś może mi podpowiedzieć jak rozruszać graczy, tak żeby przychodzili na turniej to z wielką chęcią posłucham :)
środa, 9 października 2013
Fotorelacja z turnieju w Lublinie
W zeszłą sobotę w lubelskim Młodzieżowym Domu Kultury odbył się turniej Umbra Turris. Na turnieju stawiło się sześciu śmiałków, a swoje potyczki zrelacjonowali obszerną fotorelacją, którą w pełni (a także z komentarzem) można znaleźć na forum systemu.
Wyniki turnieju:
Jak widać wszyscy gracze zdobyli sporo Punktów Triumfu - pojedynki były bardzo wyrównane, a o finałowym miejscu decydowały małe punkty.1-marcinmarcin (6/413)2-Mariusz - (4/1037)3- Michał -(4/770)4- Radek -(3/803)5- Przemek -(3/340)6- Mateusz - (3/217)
poniedziałek, 16 września 2013
Raport: turniej na Polconie
Udało nam się zorganizować w ramach Polconu turniej Umbra Turris. Liczyłem na sporą frekwencję, jednak z przyczyn losowych część osób nie mogła się pojawić. Mimo to zagraliśmy sześć ciekawych potyczek i mogę zaliczyć turniej do tych udanych :) Znów grałem na turnieju rozpiską opartą na krótkinach i już więcej tego błędu nie popełnię - obiecuję!
Wyniki (Imię/Punkty Triumfu/Zabite/Stracone)
1. Hans 6PT (443+ - 85)
2. Iga 5PT (473 - 1035)
3. Neph 3PT (402 - 148+)
4. Regis (296 - 346)
1 bitwa:
Iga vs Neph 2-1 (148-296)
Regis vs Hans 0-2 (0-0)
Pierwsze bitwy, jak na rozgrzewkę przystało, zapewniły sporo emocji. W mojej potyczce z Regisem nie miałem łatwo - musiałem kryć się przed strzałami skrytobójcy, a na dodatek sam nie mogłem strzelać przez nieustanny Deszcz. Jednak do wykonania miałem Odbicie, a najtańszym modelem Regisa okazał się być... Herszt! Znacznie ułatwiło mi to manewrowanie. Choć w pewnym momencie zauważyłem, że Regis stara się obejść stojący na środku stołu monolit z przeciwnej strony niż moje niziołki. Jednak, szczęśliwym trafem udało mi się w Znalezisku wyszperać Kryształ Przekleństwa. W następnym Cyklu Słojem Patisonów zablokowałem Skrytobójcę i skorzystałem z wygranej inicjatywy by Hersztem użyć Kryształu. Dzięki dużej mobilności udało się pokryć zasięgiem wszystkich pozostałych bohaterów Regisa. Dzięki temu mój zwiadowca miał prostą drogę do Odbicia zakładnika i zapewnienia mi zwycięstwa.
Neph natomiast męczył Igę. Jego ludzki oddział zakutych w pancerze najemników tłukł przeciwnika niemiłosiernie. Doprowadziło to do tego, że Iga za punkt honoru wyznaczyła sobie zabicie wrogiego Herszta, tylko po to żeby osłodzić sobie 'nieuchronną' porażkę. Jak się okazało była to skuteczna taktyka - Idze udało się obalić wrogiego Herszta, a mężny oddział najemników Nepha uciekł gdzie pieprz rośnie.
2 bitwa:
Iga vs Hans 1-2 (85-443)
Regis vs Neph 1-2 (0-106)
Znów nie było lekko - Iga ustawiła mnie w narożniku Tajemniczego boru, a sama rozstawiała się na całej szerokości. Z zadań, które miałem do wykonania tylko Rabunek wydawał się być możliwy do zrealizowania. I znów Iga nie ułatwiła mi zadania i ustawiła swój skarb w przeciwnym narożniku. A od początku gry ruszyła na mnie swoimi mordercami (choć rozsądnie wszyscy poruszali się w Ukryciu). Natomiast ja w kierunku skarbu ruszyłem swojego zwiadowcę i podstępnego kupca, a za nimi jeszcze Herszta i dwóch przydupasów, pozostawiając obronę mojego skarbu czarodziejowi z obstawą pięciu niziołków. Jak się okazało, wysłanie po skarb większej ilości bohaterów opłaciło się, gdyż Iga bez większych problemów wykonała swoim zwiadowcą Próbę młodego i zabiła mi mojego zwiadowcę. Lepiej mi szło w pobliżu mojej strefy rozstawienia, gdzie niziołki skutecznie nadruszyły swoimi procami bohaterów Igi. Dzięki temu, kiedy wrogowie wykonali swoje szarże, mogłem wykorzystać ataki precyzyjne do powolnego wyciągania przeciwników ze stołu. Jednak, żeby za bardzo nie ryzykować, podstępny kupiec przejął Skarb, a reszta drużyny mogła spokojnie ryzykować i szarżować przeciwnika gdzie popadło - Iga poniosła przez to spore straty i skończyłem grę z dużym dorobkiem małych punktów.
| Mordercze niziołki bronią własnego Skarbu. |
Regis i Neph w tym czasie poszli na noże. Z tego co widziałem obrażenia schodziły co chwilę i pod koniec gry większość bohaterów ledwo stały na nogach, a Regis potrzebował jeszcze jednego Punktu Triumfu do zwycięstwa. Jednak Neph zdobył zwycięstwo podstępem. Za jednym razem wykonał Dawne porachunki i Próbę młodego. Dzięki temu niespodziewanie zdobył dwa Punkty Triumfu i zwyciężył!
3 bitwa:
Neph vs Hans 0-2 (0-x)
Iga vs Regis 2-0 (240-296)
Iga i Regis szybko skończyli swoją bitwę, dlatego nie mogę napisać zbyt wiele o ich pojedynku. Natomiast ja z Nephem trochę się posiłowaliśmy. Trafiła nam się Prastara dzielnica, a ja miałem do wykonania Pojedynek Hersztów i Wielką zdobycz - kiepsko. Jednak odkułem się na znaleziskach - bardzo szybko na ręku uzbierałem wszystkie możliwe natychmiastowe Karty Przedmiotów. Neph próbował się do mnie skradać obawiając się skuteczności moich proc. Te jednak mimo iż nieczęsto dostrzeliwały do przeciwnika to jednak jak już trafiły to skutecznie - dzięki temu Zbrojny Nepha nim dobiegł do moich niziołków to już ledwo się trzymał. Mając to na uwadze postanowiłem zaryzykować i moje niziołki oblazły wrogich bohaterów prawie z każdej strony. Ku zdziwieniu Nepha, krótkini będąc w kupie bardzo dobrze radzą sobie w walce wręcz, a krzywdy wyrządzane moim niziołkom niwelowałem kośćmi Błogosławieństwa. Dopadłem nawet swoim Hersztem do Nephowego licząc na szczęśliwy krytyk i wykonanie zadania, jednak obaj skutecznie się parowaliśmy. Natomiast reszta Nephowej drużyny nie dała sobie rady z naporem krótkinów i po sporej ilości ataków udało mi się pokonać 75% drużyny przeciwnika.
Podczas turnieju miałem okazję zagrać z wymagającymi przeciwnikami - musiałem liczyć się z każdym swoim posunięciem i często grałem na granicy ryzyka, które jednak się opłaciło i dało pierwsze miejsce w turnieju. Jednak będąc jego organizatorem główna nagroda przypadła Idze, a wszyscy gracze otrzymali nagrody dzięki wydawnictwu Spellcrow! Wielka szkoda, że na turniej nie dotarły inne osoby, ale mam nadzieję, że na kolejnych uda nam się zwiększyć frekwencję :)
Sporo zdjęć możecie też znaleźć tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















